Implanty podokostnowe (subperiosteal implants) - kiedy się je stosuje?

Implanty podokostnowe stosuje się, gdy klasyczne implanty śródkostne nie są możliwe lub wiążą się z nieakceptowalnym ryzykiem z powodu zaawansowanego zaniku kości. Nie są one rozwiązaniem pierwszego wyboru, lecz alternatywą w sytuacjach granicznych, w których przeszczepy kostne, augmentacje lub inne techniki niosą zbyt duże ryzyko albo nie dają przewidywalnego efektu.
Jeśli zmagasz się z bezzębiem, masz za sobą długotrwałe noszenie protez albo słyszysz, że „nie ma odpowiedniej ilości kości by wszczepić implanty” i nie można jej zregenerować-, implant podokostnowy może pojawić się jako jedna z opcji. Chcesz dowiedzieć się czym są implanty podokostnowe, kiedy rzeczywiście mają sens i jakie ograniczenia się z nimi wiążą? Zapraszam do lektury.
Czym cechują się implanty podokostnowe? Implant “na kości” zamiast „w kości”

Implant podokostnowy nie jest wprowadzany do wnętrza kości jak implant śródkostny, tylko opiera się na powierzchni kości i jest stabilizowany mechanicznie w wybranych punktach za pomocą miniśrub.
Rozwiązanie jest stosowane w szczególności w sytuacji, gdy warunki kostne utrudniają zastosowanie implantów śródkostnych bez rozległej odbudowy kości, a pacjent potrzebuje stabilnego podparcia dla pracy protetycznej. Zawsze wymaga to kwalifikacji opartej o diagnostykę 3D, ponieważ precyzja planu i ocena ryzyka są tu ważniejsze niż przy standardowych przypadkach implantologicznych.
Czym różni się implant podokostnowy od klasycznego implantu śródkostnego
W klasycznych
implantach śródkostnych kluczowa jest ilość i jakość kości w miejscu wszczepienia, bo to w kości implant uzyskuje stabilność i „zakotwiczenie”. W implantach podokostnowych punkt ciężkości przenosi się na dopasowanie konstrukcji do anatomii pacjenta (czyli powierzchni kości), warunki tkanek miękkich (dziąsła i śluzówki) oraz kontrolę zwarcia, bo to one decydują o utrzymaniu pokrycia tkanek nad elementami konstrukcji i o ryzyku powikłań.
Jak wygląda konstrukcja - indywidualny szkielet tytanowy i punkty stabilizacji
Konstrukcja implantu podokostnowego ma formę indywidualnie projektowanego „szkieletu” z tytanu, który przylega do powierzchni kości szczęki lub żuchwy. Projekt przygotowuje się cyfrowo na podstawie CBCT i danych z wycisku lub skanu wewnątrzustnego, aby dopasować przebieg elementów do anatomii, zaplanować miejsca oparcia oraz przewidzieć, gdzie będzie przebiegać linia dziąseł i śluzówki.

Stabilizacja odbywa się przez punkty mocowania, najczęściej w postaci niewielkich śrub w wybranych miejscach kości, które utrzymują konstrukcję w zaplanowanej pozycji. Z konstrukcji wystają elementy łączące pod późniejszą odbudowę protetyczną, dlatego równie istotne jak samo dopasowanie do kości jest zaplanowanie obciążeń w zgryzie. Jeśli obciążenia są źle rozłożone, rośnie ryzyko przeciążeń, problemów z gojeniem lub odsłonięcia fragmentów konstrukcji, dlatego implant podokostnowy zawsze traktuje się jako rozwiązanie interdyscyplinarne: chirurgiczne i protetyczne jednocześnie.
Jakie problemy pacjentów najczęściej prowadzą do wyboru implantów podokostnowych? (scenariusze kliniczne)
Najczęstszą przyczyną jest zanik wyrostka zębodołowego i spłaszczenie podłoża protetycznego, przez co proteza nie ma „na czym” się oprzeć. Dodatkowo znaczenie mają warunki śluzówki i ruchomej błony śluzowej, które mogą powodować podrażnienia, bolesność i odleżyny, a w konsekwencji unikanie jedzenia twardszych pokarmów. W takim scenariuszu celem leczenia nie jest „lepsza proteza”, tylko znalezienie stabilnego podparcia dla odbudowy, przy jednoczesnej ocenie, czy możliwe są implanty śródkostne, czy potrzebna jest inna strategia.
Bezzębie i trudność z utrzymaniem protezy
Wybór implantów podokostnowych bywa rozważany u pacjentów z bezzębiem, gdy proteza ruchoma nie trzyma się stabilnie mimo prób dopasowania.
Zaawansowany zanik kości szczęki lub żuchwy - dlaczego ogranicza implanty śródkostne
W takich warunkach lekarz ocenia, czy da się zastosować implanty śródkostne bez odbudowy kości, czy konieczne byłoby leczenie wieloetapowe, a jeśli występuje ryzyko lub obciążenie zabiegowe są nieakceptowalne, rozważa się inne rozwiązania, w tym implanty podokostnowe.
Ubytki po ekstrakcjach, urazach, resekcjach - kiedy anatomia zmienia plan leczenia
Implanty podokostnowe mogą wchodzić w grę wtedy, gdy pacjent ma nieregularne ubytki kostne po trudnych ekstrakcjach, urazach twarzoczaszki lub zabiegach resekcyjnych. W takich przypadkach anatomia bywa asymetryczna, a „standardowe” miejsca wszczepienia implantów śródkostnych nie spełniają kryteriów stabilności lub bezpieczeństwa. Dodatkowym wyzwaniem może być bliznowacenie tkanek miękkich i zmienione ukrwienie, co wpływa na gojenie i plan cięć chirurgicznych. Kluczowe jest wtedy planowanie 3D i ocena, czy lepszą drogą będzie odbudowa kości, czy raczej konstrukcja dopasowana do istniejącej kości, z ograniczeniem zakresu augmentacji.
Przeciwwskazania do rozległych augmentacji - kiedy ryzyko przeszczepów jest zbyt duże
Nie każdy pacjent jest dobrym kandydatem do rozległej odbudowy kości, nawet jeśli teoretycznie byłaby ona możliwa. Ryzyko może być zbyt duże, gdy leczenie wymaga wieloetapowych przeszczepów, długiego czasu gojenia i wielu interwencji chirurgicznych, a stan ogólny pacjenta, wiek, przyjmowane leki lub historia gojenia tkanek sugerują, że powikłania byłyby bardziej prawdopodobne. W praktyce decyzja dotyczy też tolerancji pacjenta na długie leczenie i powtarzane zabiegi, bo to realnie wpływa na przewidywalność całego procesu. W takim układzie implant podokostnowy nie jest „skrótową drogą”, tylko jedną z opcji, która może ograniczyć skalę augmentacji, o ile warunki tkanek miękkich i plan protetyczny na to pozwalają.
Ograniczenia anatomiczne - kiedy zatoki lub nerw zawężają możliwości implantów śródkostnych
U części pacjentów możliwości implantów śródkostnych ograniczają konkretne struktury anatomiczne. W szczęce barierą bywa zatoka szczękowa: gdy kości jest mało, implant wchodzi w konflikt z jej dnem i wtedy rozważa się podniesienie dna zatoki lub inne techniki, które nie zawsze są możliwe lub akceptowalne. W żuchwie ograniczeniem może być przebieg nerwu zębodołowego dolnego: przy zaniku kości „bezpieczna strefa” nad nerwem się zmniejsza, a ryzyko zaburzeń czucia rośnie, jeśli implant byłby planowany zbyt blisko. W takich sytuacjach CBCT nie jest dodatkiem, tylko warunkiem kwalifikacji, bo pozwala ocenić odległości, przebieg struktur i realnie porównać ryzyko różnych metod leczenia, w tym konstrukcji podokostnowych.
Implant podokostnowy a inne opcje przy zaniku kości - porównanie metod

Implant podokostnowy na tle innych metod leczenia przy zaniku kości należy rozpatrywać nie jako rozwiązanie „lepsze lub gorsze”, lecz jako jedną z kilku opcji, których przewidywalność zależy od anatomii, zakresu zaniku, planu protetycznego oraz możliwości biologicznych pacjenta.
implanty śródkostne + augmentacja - kiedy to rozwiązanie jest bardziej przewidywalne
Implanty śródkostne z odbudową kości bywają bardziej przewidywalne wtedy, gdy da się zaplanować stabilne miejsce wszczepienia po augmentacji i istnieją dobre warunki do gojenia oraz długoterminowego utrzymania tkanek. Przewidywalność wynika z tego, że implant śródkostny ma dobrze opisane protokoły leczenia, a kość po prawidłowo przeprowadzonej odbudowie może zapewnić stabilność i właściwą pozycję implantu pod przyszłą pracę protetyczną.
implanty zygomatyczne - kiedy są alternatywą i czym różnią się od podokostnowych
Implanty zygomatyczne rozważa się głównie w szczęce przy bardzo dużym zaniku kości, gdy standardowe implanty śródkostne nie mają wystarczającego podparcia, a odbudowa kości byłaby rozległa i obciążająca. Różnią się od implantów podokostnowych tym, że są to długie implanty śródkostne kotwiczone w kości jarzmowej, czyli w strukturze oddalonej od wyrostka zębodołowego. Zamiast „opierać się na kości” jak konstrukcja podokostnowa, implant zygomatyczny uzyskuje stabilność przez osadzenie w kości jarzmowej.
W praktyce porównuje się je pod kątem:
wskazań anatomicznych - zygomatyczne dotyczą tylko szczęki, a podokostnowe mogą dotyczyć szczęki lub żuchwy
profilu ryzyka - inne struktury anatomiczne i inne potencjalne powikłania
wymagań protetycznych - plan odbudowy i rozkład obciążeń w zgryzie
doświadczenia zespołu - są to procedury o wysokiej złożoności i wymagające ścisłej współpracy chirurgiczno-protetycznej
Ta alternatywa jest zwykle rozpatrywana w ośrodkach, które prowadzą leczenie pełnołukowe w trudnych warunkach kostnych i mają rozbudowaną diagnostykę oraz zaplecze do planowania.
implanty pterygoidalne / strefy tylne - kiedy pozwalają ominąć augmentację
Implanty pterygoidalne oraz rozwiązania oparte o strefy tylne szczęki bywają rozważane, gdy problemem jest brak kości w obszarze bocznym i jednocześnie chce się ograniczyć lub ominąć augmentację w okolicy zatoki szczękowej. Idea polega na wykorzystaniu bardziej „stabilnych” obszarów anatomicznych w tylnej części szczęki oraz kości klinowej, jako miejsca zakotwiczenia implantów śródkostnych, zamiast odbudowywania kości w miejscach o gorszych warunkach.
W porównaniu do implantu podokostnowego jest to nadal implant śródkostny, więc pozostają:
precyzyjna diagnostyka CBCT i analiza przebiegu struktur
prawidłowy plan protetyczny i kontrola obciążeń
ocena, czy warunki anatomiczne rzeczywiście pozwalają na takie zakotwiczenie
To nie jest rozwiązanie „uniwersalne” przy zaniku kości, bo zależy od konkretnych wymiarów i jakości kości w strefach tylnych, a kwalifikacja jest ściśle indywidualna.
Overdenture na implantach - kiedy stabilna proteza jest bezpieczniejsza niż odbudowa stała
Overdenture na implantach, czyli proteza stabilizowana na kilku implantach, bywa bezpieczniejszą i bardziej przewidywalną opcją wtedy, gdy celem pacjenta jest przede wszystkim stabilność w jedzeniu i mówieniu, a jednocześnie warunki kostne lub ogólne nie sprzyjają rozbudowanym rekonstrukcjom stałym. W wielu przypadkach kilka implantów śródkostnych (o ile da się je bezpiecznie umieścić) może znacząco poprawić retencję protezy bez konieczności wykonywania dużych augmentacji lub procedur wysokiego ryzyka.
Taką opcję częściej rozważa się, gdy:
tkanki miękkie są wrażliwe i łatwo ulegają urazom, a utrzymanie pokrycia nad bardziej rozległą konstrukcją byłoby trudne
pacjent ma ograniczoną tolerancję na długie leczenie i wieloetapowe zabiegi
ryzyko powikłań przy odbudowie stałej jest wyższe niż potencjalna korzyść funkcjonalna
priorytetem jest łatwiejsza higiena i możliwość serwisowania uzupełnienia
To porównanie jest ważne, bo implanty podokostnowe nie powinny być traktowane jako „jedyna szansa” przy zaniku kości. Czasem bezpieczniejsza, stabilna proteza na implantach spełnia cele pacjenta przy mniejszym obciążeniu biologicznym, a ostateczny wybór zawsze powinien wynikać z kwalifikacji i rozmowy o ryzykach oraz oczekiwaniach.
Co jeśli nie podejmiesz się leczenia bezzębia i zaniku kości

Nieleczenie bezzębia i towarzyszącego mu zaniku kości nie jest stanem „stabilnym”, lecz procesem, który z czasem realnie pogarsza warunki anatomiczne i funkcjonalne w jamie ustnej. Brak zębów oraz brak obciążenia kości prowadzą do dalszej przebudowy tkanek, co wpływa nie tylko na estetykę twarzy, ale przede wszystkim na zakres dostępnych metod leczenia, ich przewidywalność oraz ryzyko biologiczne w przyszłości.
Postępujący zanik kości - dlaczego zwlekanie zmienia rokowanie
Zwlekanie z leczeniem bezzębia i zaniku kości najczęściej prowadzi do dalszej utraty wysokości i szerokości wyrostka zębodołowego, co z czasem zawęża możliwości leczenia i zwiększa złożoność planu. Kość, która nie jest obciążana fizjologicznie przez zęby lub stabilną odbudowę protetyczną, ma tendencję do przebudowy w kierunku zaniku, a im mniej jej zostaje, tym trudniej bezpiecznie zaplanować rozwiązanie, które będzie przewidywalne w dłuższym czasie.
W praktyce „mniej opcji” oznacza, że:
rośnie prawdopodobieństwo, że implanty śródkostne będą wymagały odbudowy kości
częściej trzeba rozważać procedury bardziej złożone lub obciążające
w szczęce częściej pojawia się konflikt z zatoką szczękową, a w żuchwie zmniejsza się margines bezpieczeństwa względem przebiegu nerwu zębodołowego dolnego
trudniej uzyskać warunki dla stabilnej odbudowy protetycznej bez kompromisów w ustawieniu zgryzu
To właśnie dlatego rokowanie nie zmienia się tylko „na papierze”. Zmienia się biologiczny punkt wyjścia, od którego zależy wybór metody, liczba etapów leczenia i ryzyko powikłań.
Dowiedz się o
regeneracji kości.
Problemy z protezą, odżywianiem i zwarciem - jak to wpływa na kolejne decyzje
Brak leczenia bezzębia zwykle pogłębia problemy z utrzymaniem protezy, a to uruchamia efekt domina w codziennym funkcjonowaniu. Niestabilna proteza utrudnia gryzienie, sprzyja unikaniu twardszych produktów i ograniczaniu diety do miękkich pokarmów. Z czasem może to wpływać na jakość odżywiania i masę ciała, ale również na sposób żucia i napięcie mięśni, bo organizm próbuje „kompensować” brak stabilnego podparcia.
Równolegle zmienia się zwarcie, czyli sposób kontaktu szczęki i żuchwy. Gdy proteza jest źle utrzymywana, pacjent często żuje jednostronnie, przyspiesza zużycie elementów protezy i częściej doświadcza otarć oraz stanów zapalnych śluzówki. To z kolei wpływa na kolejne decyzje terapeutyczne, ponieważ:
tkanki miękkie mogą być bardziej podatne na urazy i trudniejsze do gojenia po zabiegach
ustawienie zgryzu wymaga bardziej złożonego planu protetycznego, aby uniknąć przeciążeń
rośnie potrzeba rozwiązania, które daje stabilność i kontrolę obciążeń, zamiast kolejnych korekt protezy
W efekcie problem przestaje dotyczyć tylko „braku zębów”. Zaczyna obejmować warunki kostne, tkanki miękkie, funkcję żucia i biomechanikę zgryzu, a to bezpośrednio przekłada się na zakres leczenia, który będzie potrzebny później.
Rekonwalescencja i codzienne funkcjonowanie - czego można się spodziewać po zabiegu?

Rekonwalescencja po zabiegu wszczepienia implantu podokostnowego wiąże się z okresem adaptacji tkanek miękkich i stopniowym powrotem do codziennych aktywności, przy czym przebieg gojenia zależy od rozległości zabiegu, jakości tkanek oraz przestrzegania zaleceń pozabiegowych. Pacjent powinien spodziewać się przejściowych dolegliwości i czasowych ograniczeń, które mają na celu ochronę rany, zmniejszenie ryzyka stanu zapalnego i stworzenie warunków do stabilnego funkcjonowania konstrukcji w dłuższej perspektywie.
Typowe objawy pooperacyjne - ból, obrzęk, ograniczenia w jedzeniu
Po zabiegu wszczepienia implantu podokostnowego najczęściej pojawia się ból i obrzęk tkanek miękkich, ponieważ procedura obejmuje odsłonięcie kości i pracę w obrębie płata śluzówkowo-okostnowego. Nasilenie dolegliwości bywa różne i zależy od rozległości zabiegu, zakresu preparacji tkanek oraz indywidualnej reakcji organizmu, ale typowo największy obrzęk występuje w pierwszych 48-72 godzinach.
W codziennym funkcjonowaniu zwykle trzeba liczyć się z:
dyskomfortem przy mówieniu i jedzeniu w pierwszych dniach
ograniczeniem diety do miękkich posiłków, aby nie obciążać tkanek i nie prowokować krwawienia
koniecznością unikania gorących napojów i alkoholu w okresie wczesnego gojenia, jeśli lekarz tak zaleci
możliwością wystąpienia niewielkiego krwawienia lub sączenia w pierwszej dobie
Jeżeli ból narasta zamiast stopniowo słabnąć, pojawia się gorączka, ropny wysięk, nieprzyjemny zapach z rany lub szybko powiększający się obrzęk, to są sygnały do kontaktu z gabinetem, bo mogą wskazywać na stan zapalny lub zaburzone gojenie.
Higiena i pielęgnacja tkanek miękkich - ważne, żeby nie prowokować stanu zapalnego
Po implantach podokostnowych krytyczne jest utrzymanie zdrowych tkanek miękkich, bo to one tworzą „pokrycie” nad elementami konstrukcji i stanowią barierę ochronną przed bakteriami. Dlatego celem higieny nie powinno być agresywne czyszczenie rany, tylko kontrola płytki bakteryjnej przy jednoczesnym unikaniu urazów mechanicznych.
Wskazane są:
delikatna higiena okolicy operowanej zgodnie z instrukcją lekarza, bez szorowania szwów
płukanie jamy ustnej zaleconym preparatem w odpowiednim momencie po zabiegu, aby nie wypłukać skrzepu zbyt wcześnie
utrzymanie czystości pozostałych zębów i języka, bo stan zapalny łatwo „podkręca się” przy ogólnym wzroście ilości bakterii w jamie ustnej
unikanie drażniących czynników, takich jak palenie tytoniu, które pogarsza ukrwienie i zwiększa ryzyko problemów z gojeniem
W tym leczeniu nawet drobne urazy śluzówki albo zalegająca płytka mogą prowokować przewlekłe podrażnienie, dlatego higiena i późniejsze wizyty higienizacyjne są elementem bezpieczeństwa, a nie tylko zaleceniem „na wszelki wypadek”.
Wizyty kontrolne - co ocenia się na kontrolach i dlaczego
Kontrole po zabiegu służą przede wszystkim ocenie gojenia tkanek miękkich i stabilności sytuacji wokół konstrukcji, zanim dojdzie do powikłań trudnych do odwrócenia. Lekarz sprawdza, czy brzegi rany są szczelne, czy nie ma oznak infekcji, jak wygląda reakcja śluzówki oraz czy pacjent utrzymuje higienę w sposób bezpieczny dla gojących się tkanek.
Na kontrolach zwykle ocenia się:
stan szwów i jakość gojenia, w tym ewentualną potrzebę korekty zaleceń
obecność obrzęku, krwiaków, wysięku lub nadwrażliwości, które mogą sugerować problem
miejsca, w których tkanki są najbardziej narażone na ucisk lub mikrourazy (np. od pracy protetycznej, jeśli jest użytkowana)
zgryz i kontakt z odbudową, bo przeciążenia mogą destabilizować sytuację tkanek miękkich i prowokować odsłonięcie elementów konstrukcji
Regularne kontrole mają też wymiar praktyczny: pozwalają szybko zareagować na pierwsze objawy podrażnienia lub stanu zapalnego, zanim pojawi się ekspozycja konstrukcji albo konieczność bardziej inwazyjnego leczenia naprawczego.

FAQ
Czy implanty podokostnowe są bezpieczne?
Implanty podokostnowe mogą być bezpieczne, ale wyłącznie u starannie zakwalifikowanych pacjentów i przy prawidłowym planie chirurgiczno-protetycznym. Bezpieczeństwo zależy przede wszystkim od diagnostyki (najczęściej CBCT), dopasowania konstrukcji do anatomii, jakości tkanek miękkich oraz kontroli zwarcia, bo to one decydują o ryzyku odsłonięcia elementów konstrukcji i infekcji. To rozwiązanie nie jest „zamiennikiem dla każdego”, tylko opcją w wybranych, trudnych warunkach kostnych, gdzie klasyczne implanty wymagają rozległej odbudowy kości lub wiążą się z nieakceptowalnym ryzykiem.
Jakie są problemy związane z implantami podokostnowymi?
Najczęściej omawiane problemy dotyczą tkanek miękkich i ich zdolności do utrzymania stabilnego pokrycia nad konstrukcją. W praktyce ryzyka obejmują:
ekspozycję fragmentów konstrukcji, czyli jej odsłonięcie przez śluzówkę
stany zapalne tkanek miękkich i infekcje w okolicy elementów przechodzących przez dziąsło
zaburzenia gojenia, zwłaszcza gdy śluzówka jest cienka lub łatwo ulega urazom
przeciążenia w zgryzie, które mogą nasilać podrażnienia i pogarszać rokowanie
konieczność częstszych kontroli i korekt higienicznych oraz protetycznych
Z tego powodu kwalifikacja nie opiera się tylko na „braku kości”, ale też na ocenie śluzówki, nawyków higienicznych i warunków zgryzowych.
Czy to rozwiązanie jest lepsze od implantów zygomatycznych albo augmentacji?
Nie, to nie jest rozwiązanie „lepsze”, tylko inne, z innym profilem wskazań i ryzyk. Implanty śródkostne z augmentacją bywają bardziej przewidywalne, gdy odbudowa kości jest możliwa w rozsądnym zakresie i pacjent dobrze goi tkanki. Implanty zygomatyczne to z kolei opcja dla szczęki przy skrajnym zaniku kości, gdzie implant uzyskuje zakotwiczenie w kości jarzmowej, a nie na powierzchni szczęki. Implanty podokostnowe mogą być rozważane, gdy celem jest uniknięcie rozległych przeszczepów lub gdy warunki anatomiczne ograniczają inne strategie, ale decyzja zawsze wynika z porównania metod na podstawie CBCT, planu protetycznego i oceny tkanek miękkich.
Dla kogo implanty podokostnowe są najlepszą opcją leczenia?

Implanty podokostnowe mogą być najlepszą opcją wtedy, gdy pacjent ma zaawansowany zanik kości, a jednocześnie:
implanty śródkostne wymagałyby rozległej, wieloetapowej augmentacji o wysokim ryzyku
warunki anatomiczne (np. relacje z zatoką lub przebiegiem nerwu) znacząco ograniczają bezpieczne miejsca wszczepienia implantów śródkostnych
pacjent potrzebuje rozwiązania, które da stabilne podparcie dla odbudowy protetycznej, ale nie jest dobrym kandydatem do rozległych przeszczepów
“Najlepsza opcja” nie wynika wyłącznie z obrazu kości. Muszą też występować sprzyjajace warunki w zakresie tkanek miękkich, higiena i plan zwarcia.
Jakie są główne zalety implantów podokostnowych?
Główna zaleta polega na tym, że implant podokostnowy może umożliwić odbudowę protetyczną w sytuacjach, w których klasyczne implanty śródkostne są trudne do wykonania bez dużej odbudowy kości. Dodatkowo:
konstrukcja jest indywidualnie dopasowana do anatomii na podstawie diagnostyki 3D
w wybranych przypadkach pozwala ograniczyć zakres augmentacji kości
może być rozważana zarówno w szczęce, jak i w żuchwie, zależnie od warunków
planowanie 3D ułatwia przewidywanie kolizji anatomicznych i projekt obciążeń protetycznych
Warto pamiętać, że te zalety mają znaczenie tylko wtedy, gdy spełnione są warunki bezpieczeństwa, a pacjent jest gotowy na systematyczne kontrole i utrzymanie wysokiej higieny.